Tagi

KLASYKA NORMCORE

30 października 2014
Podziel się

Od kilku sezonów wielką karierę robi termin „normcore”. Wikipedia opisuje go jako uniseksowy trend w modzie, a termin jest zbitką słów „normal” i „hardcore”, co przekłada się na proste tłumaczenie: ekstremalna normalność. Na próżno szukać tu efektownych połączeń, ciekawych wzorów czy wysublimowanej konstrukcji. Im prościej i zwyklej, tym lepiej – to kwintesencja tego stylu-nie stylu.
Projektanci w tym sezonie wzięli to sobie do serca i proponują nam kolekcje w bardzo stonowanym stylu, neutralne do bólu oraz pozbawione wszelkich znaków szczególnych pozwalających odróżnić je od konkurencji. Są to rzeczy bez metryki i bez terminu przydatności – równie dobrze mogłyby być noszone w latach 80-tych, 90-tych czy też sezon lub dwa sezony temu. Kolory to szarości, beże, brązy oraz inne nieokreślone ich hybrydy. Wystarczy spojrzeć na pokazy takich domów mody jak Hermes, Giorgio Armani, Jil Sander czy The Row – klasyka w możliwie najzwyklejszej formie.
Jednak dla wprawnego oka znawcy – najważniejszy walor, czyli jakość tkaniny i wykonania, będzie widoczny nawet pomimo wszelkich zabiegów, mających na celu pozbawienie produktu pozornej wyjątkowości.
O jego wysublimowanej wyjątkowości zadecyduje normalność i ponadczasowość.

 

Zobacz produkty normcore w e-sklepie: http://sklep.aryton.pl/klasyka-normcore.html

 

02182-19_4

02076-14_4

02094-19_4

ARYTON JZ 2014/15

normcore_christopher kane

(Christopher Kane)

normcore_giorgio armani

(Giorgio Armani)

normcore_hermes

(Hermes)

normcore_hugo boss

(Hugo Boss)

normcore_jilsander

(Jil Sander)

normcore_joseph

(Joseph)

normcore_lacoste

(Lacoste)

normcore_the row

(The Row)

normcore_victoria beckham

(Victoria Beckham)

normcore_bally

(Bally)

Zdjęcia źródło: style.com, vogue.it, harpersbazaar.com, elle.com, vogue.fr, glamour.com